...o przeszłości, teraźniejszości i ... przyszłości
RSS
poniedziałek, 22 lutego 2016

 Ciekawie jest byc na urlopie z najlepszym przyjacielem meza, jego rodzina, wlasna rodzina i wlasnym, zakochanym wrecz w przyjacielu, mezem. Nie ma co, naprawde, ale przynajmniej wiem, ze to moj ostatni taki urlop. 

Dzis maz wlasny z przyjacielem postanowili poszusowac, ale w zwiazku z tym, ze nasz hotel posiada wlasny stok, mezczyzni musieli pojechac na inny, niby bardziej wypasiony, stok. Znikneli na przeszlo 4 godziny.  A mamusie jak wariatki z wyjacym wrecz potomstwem zajmowaly sie dzieciakami. No przeciez mezowie sa na urlopie to im sie nalezy,  a zony niech opiekuja sie potomstwem, przeciez mezowie ich raczyli laskawie zabrac do wypasionego hotelu. No fakt 4gwiazdki, standardy utrzymane sa, tylko dlaczego nikt nie raczy pomyslec, ze nam tez sie urlop psychiczny od uparciuchow czasami nalezy i jesli wyjezdzamy na jakikolwiwk urlop to chcialybysmy jakkolwiek odpoczac. 

Zwracalam na to uwage kulkakrotnie podczas tego pobytu zarowno mezowi swojemu jak i jego przyjacielowi. Przyjaciel jednak nie lubi takich opornych jak ja i na kazdym kroku mi docina. Probowalam nie zwracac na to uwagi (zeby nie psuc sobie humoru), no ale dzis nie wytrzymalam i najzwyczajniej w swiecie zlapalam focha ( po prostu nawet sie nie odzywalam, najzwyczajniej w swiecie zaczelam olewac) I co? Ano to, ze przyjaciel na stolowce przy pelnej sali gosi zaczal sie gotowac i prawie na mnie krzyczec. Zdazylam tylko zwrocic uwage, zeby nie podnosil glosu i wyszlam.  A po powrocie do pokoju ja nie wytrzymalam i z duza doza zdenerowania spytalam meza czy on tego nie widzi jak owy przyjaciel po mnie zlosliwie "jezdzi".Reakcja mojego meza... jedyna w swoim rodzaju... dobeze, ze w pokoju byly dzieci. Brakowalo chyba sekundy, zebym dostala. Zreszta juz raz oko mialam podsiniale. Dodatkowo stwierdzil, ze tak przeginam, ze dzieci beda mialy przeze mnie skrzywiona psychike. Mysle, ze kolejny raz nie dostane, jest na to maz za cwany, ale psychicznie to mnie jeszczy pomeczy. Zreszta starsza corke przeciagnal na swoja strone, nie powie mi co sie dzieje u dziadkow, badz o czym z nimi rozmawiala, rozmowy telefoniczne z nimi odbywaja sie przy zamknietych drzwiach.

 Ile to jeszcze wytzymam, nie wiem

20:47, zakietka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 30 czerwca 2015

Zawsze podziwiałam pary, które były w sobie, mimo upływu lat, wciąż zakochane. Wciąż im się ciągle chce być razem, rozmawiać, widzieć podziw w oczach tej drugiej osoby. Szczerze, to nie wierzyłam , że coś takiego istnieje, taka miłość, takie uczucie. A jednak.

Ono jest. Nawet po kilku latach bycia ze sobą cały czas.

Nie doświadczyłam tego, bo po prostu nie trafiliśmy na siebie, ale uwierzyłam, ze takie magiczne "coś" istnieje :)

 

13:49, zakietka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 29 czerwca 2015

Jestem z tych osób, które nie tolerują wokół siebie, zbyt blisko siebie, osób nielubianych, obcych.

Nie wiem dlaczego, ale jak ktoś próbuje się do mnie zbliżyć (fizyczna odległość) ja się automatycznie odsuwam, bądź robię się bardzo nerwowa. Mam tak w domu, w pracy, na ulicy. Po prostu.

I tu małe zaskoczenie, nawet dla mnie samej.

Z pięć lat temu zaczął przychodzić do mnie na salę pan od alkoholu. Pan, jak się okazało po roku czy dwóch,starszy ode mnie ze 3 lata ;) Ale dla mnie pan, bo ja jestem z tych kulturalno-zachowawczych.

Wszyscy wokół do niego per  TY, no a ja cały czas PAN. Tworzyłam chyba podskórnie dystans, bo jak się okazuje teraz, coś chyba od niego wyczuwałam.

Po jakimś czasie, myląc się nagminnie, przeszłam na TY. No i tu zaczynają się schody.Chyba i ten TY zrozumiał, że bariera ochronna pękła. Cały czas poszukuje kontaktu wzrokowego ze mną, rozmawiając, albo przechodząc obok mnie a to mnie muśnie, a to ręką, chociażby ramieniem dotknie. I wiecie co, to jest przyjemne, aż przechodzi mnie dreszcz.

Jednak ja, znowu chyba podskórnie, nie chcąc pozwolić na więcej, rozmawiając z nim nawet nie patrzę w jego stronę, bądź rozglądam się po sali. Nie, nie przeszkadza mi jego fizyczna bliskość, tylko już więcej się nie odblokuję. Bo nie wiem, czy nie poszłoby to za daleko. Zdecydowanie za daleko. A to byłoby już głupotą.

I tak szczerze mówiąc to nie wiem o co mu chodzi, czy po prostu jest miły, a ja jakoś tak to inaczej odczytuję, Czy może postawił sobie za cel zdobyć mnie nietykalską a może mnie jako prawie szefową sali. Bo mam świadomość tego, że do ideału prawdziwej kobiety to brakuje mi, że cho, cho...Więc to z pewnością nie moje fizyczne atuty przyciągają go do mnie

 

08:08, zakietka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59