...o przeszłości, teraźniejszości i ... przyszłości
RSS
poniedziałek, 02 października 2017

Wczoraj na fb napisałam , że lepiej jest mieć wroga, który szczerze Cię nienawidzi, niż przyjaciela, który ciągle knuje.

Prawda, szczera prawda, której wczoraj doświadczyłam najmocniej jak to tylko możliwe.

Od początku...

Pisałam już kiedyś o De. Facet, który roznosi alkohol u nas na sali.

Ciągle i nieustannie zwracał na mnie uwagę. Momentami miałam już dość. Męczyło mnie to momentami, ale rozmawiało i żartowało mi się z nim całkiem nieźle, chyba nawet dobrze. Nawet w jednakowych momentach zwracaliśmy na to samo uwagę, a ja go trochę jak starszego brata traktowałam i jeśli coś mi się nie podobało to mówiłam wszystko. Ale bez złości, jedno i drugie przyjmowało wszystko jako uwagi, zeby coś tam poprawić. Do momentu...aż pojawiła się osoba zazdrosna. Tylko szczerze nie wiem o co, bo i on i ja mamy żonę, męża. Tylko, że ta osoba ma chyba niezwykłe kompleksy, bo ciągle musi być w centrum zainteresowania. I, śmieszne, traktowałam ją jako naprawdę dobrą koleżankę, której można wszystko powiedzieć. Bo wcześniej tak było, mówiłyśmy sobie wszystko i nigdy nie usłyszałam, żeby informacje moje zostały przez nią uzewnętrzniane, Więc nawet jej nie podejrzewałam. I co?

Zauważyłam, ze De dużo i bardzo głośno mówi jak to uwielbia nam pomagać po zakończonych imprezach. A ja po prostu chlapnęłam jak z dziewczynami sprzątałam, że lepiej jest iść do swojego kantorka z alkoholem, niż nam pomóc, a przeciez tak dużo o tych swoich chęciach mówi.Nawet nie zwróciłam uwagi, ze powiedziałam chyba za dużo. Przecież to tylko przy koleżance... I co się okazało..

Wyszło to jej drugie niewidoczne na pierwszy rzut oka ja. W trybie natychmiastowym doniosła o moim stwierdzeniu De. o i mamy wojnę podjazdową. De manifestuje brak jakiejkolwiek ochoty rozmowy ze mną rozmawiając i śmiejąc się z każdym po kolei. A jeśli już to próbuje mnie ośmieszać przy innych. Przechodząc koło mnie po prostu odwraca głowę , albo wręcz odsuwa się ode mnie. śmieszne, ale nawet nie stanie koło mnie, jakbym go miała ugryźć. A koleżanka króluje. Na każdym kroku obdarza go uśmiechem od ucha do ucha, zagaduje, zabawia wręcz momentami chyba namolna jest. Wczoraj przypadkiem weszłam na moment robienia maślanych oczek do niego....

Wiecie co nie wiem, ma dwie opcje do wyboru, albo De uwielbia takie słodkie panienki i pławić w ich mało stosownych komplementach, albo może on i coś więcej do mnie "czuł" i tak manifestuje swoje urażone męskie ego.

Tylko jeśli ta druga opcja to będzie problem, bo ja go traktuję jako takiego super fajnego starszego brata, któremu mogę się wygadać, pożalić. Nic więcej. Szkoda, by było takiego kogoś stracić.

 

 

 

 

 

 

09:40, zakietka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 lipca 2017

Kolejny urlop stracony. Czemu? No, dlugo by pisac. Najzwyczajniej w swieciewyc mi sie chce

ycmi sie chce. Moj Radek wykupil niby wypasiony hotel a sam caly czas jest paniskiem przez wielkie P. Ja natomiast mam cay czas zajmowacsietylko dziecmi a on im od czasu do czasy

U cos tam funduje. Wtedy ja jestem ta gorsza.  Jak dziewczyny go juz uwielbiaja to pozwala im mnie osmieszac, mowic, zejestembezczelna, gruba, zebym wreszciecos zaczela robic. W lazience nie moge sie przebrac spokojnie w kostium kapielowy bo dziewczny otwieraja non stop drzwi i sie ze mnie smieja. A kiedyja juz nie wytrzymuje tegodluzejnerwowo i cos odpowiem badz podniose glos to Wspanialy Maz pyta co sie ze mna dzieje, znowu mi odbija i to, ze dzieje sie jak sie dzieje tomoja wina, a oni dzieci sa tylko moimi ofiarami. 

Drugiego dnia naszego przyjazdu bylismy w Gdansku, jechalismy i wracalismy tramwajem. W miedzyczasie  zlapala mnie alergia, zaczely mnie piec i lzawic oczy.Powiedzialam R. O tym i poprosilam, zebysmywrocili, zreszta i tak mielismy wracac. Oczywiscie nikt nie zwrocil uwagi na moja prosbe . w koncu udalo mi sie ich namowicna powrot. Doszlismy na tramwaj, zasugerowalam Erowi, ze to tramwJ nie w te strone. Na to Er, zebym nie gadala glupot i wsiedlismy do tego tramwaju. Jechalismy kolo godziny ja juzzna oczy prawie nie widziakam i co? Okazalo sie, ze przejecalismy cala trase tramwaju i pojechalismy w zlym ierunku. Przez cala ta droge lzawilam jak wsciekla, z nosa mi sie lalo, ale nic nie mowilam, nie odzywalam sie przy ludziach, tylko patrzylam w podloge, zeby nie robic sensacji tymi zapuchnietymi oczyma. W koncu po trzech godzinach dotarlismy do hotelu. Dzieci poszly do sali zabaw, a ja szybko cos wzielam na te oczy. Za pare minut do pokoju wparowal Er, zaczal na mnie krzyczec, zerobie popisowe prEd ludzmi z tymi oczyma, zemadosc moich krzykow i uzalan przed innymi... No i prawie znowu dostalam. Dobrze, ze sie odsunelam. Wtedy szybko wyszedl. jak dziewco pokoju. Rozproieniony i nawet mnie przeprosil, jak to powiedzial dla dobra dzieci. Tylko ja nie wiem czy dla dobra dzieci wytrzymam to malzenstwo.. A boje sie jeszxze tegi, ze Er tak manipuluje dziewczynami, ze one pojda za nim. a ja bede caly czas ta gorsza, bo nie moze im zapewnic takich rozrywek na doskok jak tata.

 

W marcu tego roku poronilam, 3 miesiac, zreszta od poczatku lekarz nie dawalmi wielkich szans.  Er raz byl ze mna na qizycie, oczywiscie nawet nie wszedl, wolal pograc na telefinie, po czym jak wyszlam i powiedzialm, ze szanse wciaz maleja, powiedzial, ze na pewno jest wszystko dobrze i tylko ja chce poronic. Q koncu poronilam w domu, ronilam prawie 12 godzin. Rozpadlam sie psychicznie, wykrzyczalam mu cala swoja bol i zal i co? Dowiedzialm sie tylko z usmiechem na ustach, ze nikt mi nie uwierzy nigdy, ze poronial i ze mnie wczesniej uderzyl do siniaka pid okiem. Ze on do tegi nie dpudpusci, zeby miktos uwierzyl. Teraz w glowie mam tylko pytanie, czy uda mu sie mnie zniszczyc, czy ja sie otrasne. Tylko caly czas mam w glowie, ze finansowo sobie nie poradze. Nie wiem

 

W marcu tegi roku poronilam,  Er ani razu nie bylzny wrocily powiedzialam. Ze tata chcualmnie znowu udezyc. Po godzinie basenu wrocil d

12:53, zakietka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 lutego 2016

 Ciekawie jest byc na urlopie z najlepszym przyjacielem meza, jego rodzina, wlasna rodzina i wlasnym, zakochanym wrecz w przyjacielu, mezem. Nie ma co, naprawde, ale przynajmniej wiem, ze to moj ostatni taki urlop. 

Dzis maz wlasny z przyjacielem postanowili poszusowac, ale w zwiazku z tym, ze nasz hotel posiada wlasny stok, mezczyzni musieli pojechac na inny, niby bardziej wypasiony, stok. Znikneli na przeszlo 4 godziny.  A mamusie jak wariatki z wyjacym wrecz potomstwem zajmowaly sie dzieciakami. No przeciez mezowie sa na urlopie to im sie nalezy,  a zony niech opiekuja sie potomstwem, przeciez mezowie ich raczyli laskawie zabrac do wypasionego hotelu. No fakt 4gwiazdki, standardy utrzymane sa, tylko dlaczego nikt nie raczy pomyslec, ze nam tez sie urlop psychiczny od uparciuchow czasami nalezy i jesli wyjezdzamy na jakikolwiwk urlop to chcialybysmy jakkolwiek odpoczac. 

Zwracalam na to uwage kulkakrotnie podczas tego pobytu zarowno mezowi swojemu jak i jego przyjacielowi. Przyjaciel jednak nie lubi takich opornych jak ja i na kazdym kroku mi docina. Probowalam nie zwracac na to uwagi (zeby nie psuc sobie humoru), no ale dzis nie wytrzymalam i najzwyczajniej w swiecie zlapalam focha ( po prostu nawet sie nie odzywalam, najzwyczajniej w swiecie zaczelam olewac) I co? Ano to, ze przyjaciel na stolowce przy pelnej sali gosi zaczal sie gotowac i prawie na mnie krzyczec. Zdazylam tylko zwrocic uwage, zeby nie podnosil glosu i wyszlam.  A po powrocie do pokoju ja nie wytrzymalam i z duza doza zdenerowania spytalam meza czy on tego nie widzi jak owy przyjaciel po mnie zlosliwie "jezdzi".Reakcja mojego meza... jedyna w swoim rodzaju... dobeze, ze w pokoju byly dzieci. Brakowalo chyba sekundy, zebym dostala. Zreszta juz raz oko mialam podsiniale. Dodatkowo stwierdzil, ze tak przeginam, ze dzieci beda mialy przeze mnie skrzywiona psychike. Mysle, ze kolejny raz nie dostane, jest na to maz za cwany, ale psychicznie to mnie jeszczy pomeczy. Zreszta starsza corke przeciagnal na swoja strone, nie powie mi co sie dzieje u dziadkow, badz o czym z nimi rozmawiala, rozmowy telefoniczne z nimi odbywaja sie przy zamknietych drzwiach.

 Ile to jeszcze wytzymam, nie wiem

20:47, zakietka
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59